DNI NA ZWROT
SZYTE W POLSCE
  • Instagram
  • Pinterest

To nie lenistwo. To depresja – i tak wygląda mój zwykły dzień

To nie lenistwo. To depresja – i tak wygląda mój zwykły dzień

To nie lenistwo. To depresja

Mam jedno postanowienie noworoczne. Wyjść z depresji. Móc pracować 8h dziennie. Normalnie żyć. 

Dzieci zostawiłam u mamy, żeby nadgonić zaległości w pracy. Czasem ciężko mi się skupić. Przy nich w ogóle mi to nie idzie, kiedy co chwilę słyszę “mamoooo” i zaraz po tym pytanie, bardziej lub mniej istotne. A jednak wyrywające z toku myślowego, w którym jestem.  

Przerwa świąteczno-noworoczna trwa. 

Kiedy sen przejmuje kontrolę nad dniem

Poszłam spać o 24:00. Byłam zmęczona, nie wzięłam leków na sen - czułam, że i bez nich prześpię tę noc. Tak chciałabym odstawić leczenie farmakologiczne. Miało trwać pół roku, a przecież ten czas już minął.  

Budzik ustawiony na 6:30, drugi na 8:00. Dwa, z drzemkami co kilka minut wystarczą. Nie pamiętam żadnego. Spałam mocno. Miałam dużo snów. Śniła mi się i plaża latem, i śnieg zimą. Nawet mój dentysta. Co jeszcze - nie pamiętam. Obudziłam się o 13:30. 

Wyrzuty sumienia, panika i poczucie winy po przebudzeniu

Przerażenie. Przespałam pół dnia. 13,5 h snu, a ja wcale nie czuję się wypoczęta. Dzieje się to, co dziać się w tej sytuacji powinno. Wyrzuty sumienia. Poczucie, że jestem beznadziejna. Że się nie wyrobię. Panika. Chce mi się płakać. 

Akurat mąż robił keto śniadanie. Jem razem z nim. Cisza. Spokój. Pomału uspokajam się i ja. 

Zapytałam, czemu mnie nie obudził? Chyba nie odpowiedział. W wolne dni mamy niepisaną zasadę “nie budźmy, jak śpi”. Dajemy pospać sobie, dzieciom. Nie mówiłam przecież wczoraj, że chcę wstać wcześniej. Nie mam pretensji. W końcu to sobota. 

Siadam do pisania. Czuję, że powinnam się tym podzielić. 

Czego nauczyła mnie psychoterapia o takich dniach

Dziś wiem, co się ze mną dzieje. Mimo to w pierwszym odruchu biczuję siebie, jestem zła. Refleksja przychodzi po chwili. 

Rok temu nie wiedziałam, nie było więc czasu na analizę, tylko samokrytyka i obniżenie poczucia własnej wartości. Czułam wtedy, że jestem do bani. Nic nie ogarniam. 

Dlaczego po świętach zawsze „odchorowuję” emocje?

Za nami Boże Narodzenie. Kiedyś nie łączyłam kropek. Po tych wszystkich spotkaniach rodzinnych od kilku lat choruję. Od momentu, kiedy pojawiały się epizody depresyjne. Tak sobie radziłam z napięciem, stresem, tymi spotkaniami z ok. 30-40 osobami w ciągu 3 dni. 

W pewnym momencie poszło to dalej. Poza odchorowywaniem różnych wydarzeń zaczęłam je też odsypiać. 

Święta odchorowałam i w tym roku, łagodnie ale jednak. Również odespałam. Nie biczowałam się wtedy, dałam sobie na to przyzwolenie. Nikt nie miał pretensji, że długo spałam. 

Ale co się wydarzyło dzisiaj? 

Tego mnie nauczyła psychoterapia. Przyglądać się, żeby sobie móc z tym poradzić następnym razem. Co wywołało ten stan?

Co naprawdę mogło wpłynąć na mój stan tej nocy 

Byłam wczoraj w teatrze z chrzestną. Na “Nerwicy natręctw” Barcisia. Uśmiałam się. Było sympatycznie. Klimatyczne miejsce na Szmulkach. Potem pogaduchy przy herbacie zimowej. 

Kiedy wracałam zadzwoniła koleżanka, która przechodzi duży przełom życiowy. Opowiedziała mi o wydarzeniach ostatnich dni. Przejęłam się. Na pewno siedziała mi w myślach przed snem. 

I jeszcze decyzja, którą próbuję podjąć - czy iść na spotkanie klasowe za tydzień. Mam obawy, że będzie mnie kosztowało dużo emocji i je odchoruję. A mimo to wciąż się zastanawiam. 

I jeszcze okres, początek. Zawsze go źle znoszę. 

Te cztery rzeczy mogły mieć wpływ. Tłum ludzi (kiedyś kochałam tłumy, obecnie mnie przerażają), problemy bliskiej osoby, trudna decyzja i zmiany hormonalne - gorsze samopoczucie z tym związane. 

Kiedy sobie o tym myślę, to widzę, że mój mózg miał prawo się wyłączyć i zapaść w głęboki sen. 

Już mi lepiej. Nie czuję się winna. Dziś może nie dam rady pracować 8 godzin. Jest już 15:00. Spróbuję zrobić tyle, ile mogę. 

Leki, senność i szukanie równowagi 

Na koniec napiszę Ci jeszcze to, co mówi mi moja psychiatra. 

  • “Nie mogę tyle spać. Dosypiać” - (bo czasem w te “gorsze dni” wstaję rano, nieprzytomna wyprawiam dzieci do szkoły i idę spać dalej). - ”Bo to wywołuje złe samopoczucie. I człowiek tak naprawdę nie jest wypoczęty”. 

Przed świętami lekarz zwiększyła mi dawkę leku, który sprawia, że nie jestem śpiąca. Zwykle efekty zmian widać po 2-3 tygodniach. Więc cierpliwie czekam. 

Na ostatniej wizycie dowiedziałam się też, że są lampy do fototerapii, które obniżają poziom wzrostu melatoniny odpowiedzialnej za sen. Może warto spróbować i tutaj. Czekam aż przyjdzie moja. 

Każdy ma swoje demony. Mój jest sen

Każdy zmaga się ze swoimi demonami. Moim jest sen, senność. Pół roku temu to było kombo - bezsenność w nocy, senność w dzień. A to wpływa na samopoczucie, koncentrację, decyzyjność i wiele innych. 

Jeśli Ty masz swoje demony. Coś co sprawia, że nie do końca czujesz, że panujesz nad swoim życiem. Może i to da się “ograć”. Czasem trzeba pomocy innych, a czasem tylko zmiany perspektywy i myślenia. 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl